Felieton z “Plastime Magazine” 12/2020
Kiedy lider zespołu muzycznego w rodzaju Bayer Show pewnego razu nagrywa piosenkę operową, natychmiast zastanawiacie się, co w tej sprawie poszło nie tak. Podejrzewacie artystę o kryzys tożsamości (bo przecież nie twórczy: w końcu cały czas macie do czynienia z facetem z Bayer Show), oczekujecie też, że już za chwilę kupi sobie niskie, czerwone, dwudrzwiowe auto, którego nazwa kończy się na samogłoskę. Podobnie, kiedy wokalista zespołu Maczo w przerwie między takimi hitami jak „Jedwabiste włosy” a „Chciałem być singlem” łapie za nożyczki w salonie fryzjerskim albo robi szybką renowację wnętrza – główkujecie, o co człowiekowi chodzi.
Takich przykładów jest więcej: któregoś dnia wasz listonosz, sympatyczny pan Zdzisio, nagle cedzi jakieś obcobrzmiące słowa, a z kieszeni wystaje mu książka z „C#” w tytule. Macie prawo przypuszczać, że zwariował albo przeżywa załamanie nerwowe, tymczasem może się okazać, że to wcale nie jest kryzys wieku średniego i zamiast z rozchwianiem emocjonalnym macie do czynienia z dywersyfikacją.
Wbrew pozorom nie jest to choroba psychiczna, tylko koncept ekonomiczny dany nam z nieba. Jak poucza Kohelet: „rozdaj część między siedmiu czy nawet ośmiu, bo nie wiesz, co może się złego przydarzyć na ziemi”. Oczywiście dużo lepiej brzmi to w języku bogów czyli po angielsku: „but divide your investments among many places, for you do not know what risks might lie ahead”.
No i właśnie: go ahead. Lider Bayer Show z tą swoją arią Giordaniego wykazuje się sprytem i dalekowzrocznością – w sumie nigdy nie wiadomo, kiedy disco polo się skończy. Tak samo wokalista z Maczo: kariera artysty niepewna, a fryzjer zawsze sobie poradzi. Pytacie o pana Zdzisia? Otóż w dobie Messengera ludzie w końcu przestaną wysyłać sobie listy, no może poza fakturami z Grupy Energa. W tej sytuacji pan Zdzisław zachowuje zimną krew – niby wciąż te listy nosi, ale w międzyczasie nie zasypuje gruszek w popiele: programuje i może nawet napisze własną wtyczkę do Messengera.
Dywersyfikacja, kochani, ot co.
Historia zna wiele udanych biznesów, które weszły w inne biznesy. Jest ich co najmniej tyle, ile tych, które nie wyszły.
Skupmy się jednak na pozytywach. Wszyscy wiemy, że głównym biznesem McDonald’s, przynajmniej w USA, są nieruchomości, a jedynym powodem, dla którego sieć sprzedaje hamburgery, jest to, że – jak to ujął jeden z ojców założycieli Harry J. Sonneborn – „przynoszą największy dochód płatnikom czynszu”. Z drugiej strony nie każdy wie, że kiedy pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku media podniosły rwetes z powodu niezdrowego odżywiania się amerykańskich nastolatków, McDonald’s wprowadził do swojego menu sałatki i nagle, praktycznie z dnia na dzień, stał się największym na świecie sprzedawcą dań wegetariańskich.
Coś takiego może się przydarzyć każdemu. Weźmy Grupę Ciech, która na początku grudnia ogłosiła rozpoczęcie produkcji maseczek ochronnych. Jak zapewnił Michał Budzyński, prezes zarządu Ciech Pianki (którego podstawowym obszarem działania jest produkcja pianek poliuretanowych dla przemysłu meblarskiego), nominalna wydajność linii produkcyjnej wynosi ponad 10 mln sztuk rocznie, co nagle uczyniło Ciech największym producentem certyfikowanych maseczek FFP2 w Polsce. Jeśli wierzyć Pulsowi Biznesu, pomysł wejścia w maseczki pochodzi od głównego akcjonariusza spółki, Sebastiana Kulczyka. Swoją drogą: co za rodzina. Najpierw autostrady, potem pianki, a teraz maseczki.
W tej sytuacji niedawna akwizycja Orlenu – zakup “Polska Press” – wydaje się zwykłym, nudnym aktem zainspirowanym Biblią. Nieprzychylne media lamentują, że to dywersja na demokracji, a tymczasem być może to tylko niewinna dywersyfikacja w biznesie. Zresztą prezes Obajtek nagabywany przez Sieć Obywatelską Watchdog wyraźnie mówił, że w całej tej sprawie nie chodziło o gazety, tylko o drukarnie, w których Grupa Energa – jeszcze jeden przykład akwizycji Orlenu – będzie mogła sobie drukować faktury.
Przy okazji warto wspomnieć, że Watchdog Polska czepia się Orlenu, a sam ma sporo za uszami. Na co dzień występują w charakterze obrońców demokracji, a po cichu dywersyfikują i w swoim sklepie internetowym sprzedają skarpetki.
Po trzy dychy.
Plastime Magazine
Tekst ukazał się w “Plastime Magazine” nr 12/2020. Chcesz przeczytać następny felieton Arnolda? Zapisz się na bezpłatny “Polimerowy Przegląd Prasy”! Już w najbliższy wtorek odbiorcy naszego newslettera otrzymają dostęp do “Plastime Magazine” nr 1/2021. Zapisz się!





