Gwałtowny wzrost cen monomerów i drożejąca ropa wywołują presję na rynek polimerów. Kwiecień przyniesie podwyżki, niepewne cenniki i ryzyko ograniczonej podaży.
Miniony tydzień zakończył się znaczącym wzrostem cen monomerów. Wzrost cen etylenu o 450 euro, propylenu o 465 euro i styrenu o 469 euro nie tylko podążył za marcowym wzrostem cen polimerów, ale także stworzył podstawę dla kolejnych znaczących podwyżek cen w kwietniu. Wielu europejskich producentów polimerów podało wstępne lub robocze ceny, jednak większość z nich utrzyma te ceny tylko w perspektywie krótkoterminowej. Po świętach wielkanocnych spodziewane jest ogłoszenie nowych cenników.
Wbrew pozorom producenci monomerów nadal ostrożnie ustalali ceny, nie wykorzystując w pełni wpływu wzrostu cen surowców. W ostatnim dniu marca notowania nafty wzrosły z 30 marca na 31 marca o około 100 USD (11%), a następnie 2 kwietnia, kiedy opublikowano ceny propylenu i SM, nastąpił dalszy wzrost o 35 USD. Ogólnie rzecz biorąc, cena NAFTY wzrosła o 72% w porównaniu z początkiem marca, co umożliwiłoby maksymalny wzrost cen monomerów olefinowych nawet o 750-850 euro. Notowania BRENT wzrosły jednak w tym okresie „tylko” o 47%. Spektakularne rozbieżności między cenami ropy i nafty wskazują, że europejskie rafinerie spodziewają się niedoboru ropy naftowej w najbliższych tygodniach, co spowoduje znaczny wzrost cen produktów rafineryjnych. Potwierdza to również fakt, że ORLEN-Unipetrol już 10 dni temu ogłosił działanie siły wyższej (force majeure) z powodu trudności w dostawach ropy naftowej.
Na ustalanie cen polimerów wpływają również przewidywane trudności w dostawach i podwyżki cen surowców.Chociaż nie znamy jeszcze ostatecznych cen kwietniowych, jeden z środkowoeuropejskich producentów polimerów, kierując się ostrożnością, podniósł wstępną cenę polietylenu na kwiecień o prawie 1.000 euro w stosunku do początku marca.Właściwie uwzględniając w cenie cały wzrost cen surowca. Jak dotąd inni europejscy producenci polimerów nie zdecydowali się na ten krok, ale ostateczne ceny poznamy dopiero w przyszłym tygodniu.Według niektórych producentów polimerów obecne poziomy cen pokrywają już wzrost kosztów surowców i energii, a także zapewniają im przyzwoitą marżę.Jednak ze względu na niepewną sytuację na rynku ropy naftowej, w dalszym ciągu na poziomie tygodniowym będą ustalali cen.
Europejscy producenci polimerów dysponują zapasami, więc na razie nie należy obawiać się znacznego dalszego ograniczenia podaży w kwietniu. Dużą pomocą w utrzymaniu podaży jest fakt, że konserwacja największej środkowoeuropejskiej instalacji krakingu w Polsce została przesunięta o miesiąc. Wzrost cen jest ograniczony przez pojawienie się ofert importowych PP, PS i PCW z Dalekiego Wschodu z dostawą w czerwcu i lipcu, których ceny są zbliżone do dolnej wartości pasm cenowych z kwietnia. Jeśli kryzys w Cieśninie Ormuz zostanie rozwiązany w kwietniu i wznowione zostaną dostawy ropy naftowej, w czerwcu może nastąpić wzrost podaży polimerów przy wysokich cenach. Do tego czasu należy jednak przygotować się na nerwowy rynek i wyjątkowo niską podaż w maju. W ostatnim miesiącu większość przetwórców starała się zgromadzić zapasy, więc można oczekiwać, że w kwietniu panika będzie mniejsza niż w marcu.
Największym problemem dla przetwórców tworzyw sztucznych jest to, jak przerzucić wzrost cen? Jeśli chodzi o materiały opakowaniowe, ze względu na brak importowanych folii oraz konieczność stosowania opakowań przez klientów, podwyżki cen są w większości przypadków akceptowane. Pomaga w tym fakt, że koszt materiałów opakowaniowych stanowi zaledwie kilka procent ceny produktu. Największe kłopoty mają firmy, które mają ceny ustalone w umowach, na kwartał lub na dłuższy okres. W takich przypadkach podwyżka cen jest kłopotliwa i trwa długo. Przetwórcy, którzy nie mają obowiązku dostaw, po prostu nie obsługują klientów, którzy nie płacą podwyższonych cen. Z trudnościami związanymi z podwyżką cen borykają się głównie firmy produkujące wyroby z tworzyw sztucznych przeznaczone do użytku domowego, ponieważ w tym przypadku podwyżka cen nie jest odczuwalna przez użytkownika końcowego pośrednio, lecz tylko bezpośrednio.




