Gwałtowny wzrost cen polimerów i ograniczona podaż destabilizują rynek. Rosną koszty surowców, a producenci przenoszą presję cenową na cały łańcuch dostaw.
W ubiegłym tygodniu ceny nadal rosły. Producenci i dystrybutorzy polimerów wprowadzili podwyżki cen o 150-450 euro, w zależności od rodzaju polimeru. Wzrosty cen sterowane są przez obecny i przewidywany wzrost kosztów. Ceny oscylują w szerokim przedziale, co utrudnia kupującym ustalenie rzeczywistej ceny. Wzrost cen surowców nie ustał, cena ropy BRENT zbliżyła się do 110 USD za baryłkę, a NAFTA przekroczyła 860 USD/t. Ceny te były wyższe w ciągu ostatnich 10 lat jedynie w 2022 roku. W związku z tym można się spodziewać, że poziomy ceny monomerów będą podobne, niż w 2022 roku.
Nasza zeszłotygodniowa prognoza dotycząca zmian cen monomerów olefinowych, wynosząca +400-500 €/t po korekcie wzrosła do „500+” zarówno w przypadku etylenu, jak i propylenu. Jeśli chodzi o monomer styrenu, na podstawie dotychczasowych danych, prawdopodobny jest mniejszy wzrost cen monomeru o +300-400 €/t. Na razie nie widać końca wojny z Iranem, dlatego wysokie ceny ropy i surowców chemicznych pozostaną z nami do końca marca, więc nie należy spodziewać się korekty cen surowców ani umiarkowanego wzrostu cen monomerów. Z taką sytuacją liczą się także europejscy producenci polimerów, którzy już na nadchodzący tydzień prognozują czterocyfrowe ceny poliolefin, zaczynające się od dwójki.
W ubiegłym tygodniu zachowanie producentów polimerów wykazywało dotąd niespotykane schematy. Anulowano już potwierdzone zamówienia lub zmieniano ceny, a nieraz wypowiedziano ceny oparte na wzorach lub ceny umowne, powołując się na nadzwyczajne okoliczności. W tle tych działań stoi nagły wzrost kosztów – większość producentów polimerów nie spodziewała się takiego szoku w cenach energii, a również znacznego wzrostu kosztów surowców. Starają się oni natychmiast przenieść wzrost cen na swoje ceny sprzedaży. Producenci zintegrowani wydają się nieco spokojniejsi, jednak starają się podążać za zmianą cen rynkowych i oni również podnieśli ceny w tym tygodniu, niektórzy z nich zrobili to nawet dwukrotnie.
Większość przetwórców również próbowała podnieść ceny w zeszłym tygodniu, przeważnie skutecznie. Ponieważ wszyscy podnieśli ceny, nie ma alternatywy dla nabywców produktów z tworzyw sztucznych. Prawdziwe pytanie brzmi, jak użytkownicy końcowi w branży opakowaniowej, duże sieci handlowe, zareagują na ogólną podwyżkę cen. Zapewne ją odrzucą. Jednak ostatnie lata nauczyły przetwórców, że wzrost kosztów musi być przerzucany tak szybko, jak to możliwe, a straty nie powinny być ponoszone. Zatem nabywcy końcowi również będą zmuszeni zaakceptować podwyżkę cen, w przeciwnym razie nie otrzymają produktu. Zamiar podwyższenia cen przez przetwórców wspierał fakt, że z rynku zniknęły również gotowe produkty importowe. Większość przetwórców tworzyw sztucznych próbowała dokonać zakupów służących do zabezpieczenia produkcji w zeszłym tygodniu, nawet ci, którzy mieli zapasy do połowy lub końca maja.
Podaż polimerów jest ograniczona, co wynika między innymi z utraty znacznych wolumenów importu.Innym powodem jest to, że europejscy producenci polimerów zrealizowali już swoje marcowe plany sprzedaży, natomiast fizycznie jeszcze dostępne partie przeznaczone są już na kwiecień.Chociaż popyt będzie ciągły, producenci polimerów wolą obsługiwać klientów kontraktowych i stałych również w kwietniu.Nieznaczny wzrost podaży spodziewany jest w Europie Środkowej po usunięciu awarii instalacji krakingu w firmie Orlen.Produkcja LDPE i PPH firmy Rompetrol ma zostać wznowiona w nadchodzącym tygodniu.Planowane prace konserwacyjne w firmach Orlen, BOP i Anwil prawdopodobnie zostaną przesunięte o miesiąc, więc po stronie podaży nie będzie dalszych ograniczeń w kwietniu.Jedynym problemem w kwietniu może być nierozwiązana kwestia dostaw ropy naftowej dla MOL.
Przewidywany znaczny wzrost cen monomerów olefinowych „500+” prawdopodobnie nie spowoduje w kwietniu podobnego wzrostu cen poliolefin. Z jednej strony dlatego, że wzrost cen miał już miejsce w marcu lub nastąpi w przyszłym tygodniu. Z drugiej strony dlatego, że kwiecień zaczyna się od Wielkanocy, a więc od urlopów. Uczestnicy rynku powrócą najwcześniej 13 kwietnia. W tym okresie popyt nie będzie jednak zbyt ożywiony. Co więcej, jeśli wojna w Iranie ucichnie, rynki również się uspokoją. Ważnym wydarzeniem jest również to, że w ostatnich tygodniach przetwórcy uzupełnili swoje zapasy, podczas gdy popyt na produkty końcowe pozostał zasadniczo niezmieniony, czyli słaby. Istnieje więc szansa, że Wielkanoc przerwie dynamikę wzrostu cen i choć nie przyniesie spadku cen, ale przynajmniej zapewni ich stabilność.




