Malejąca podaż poliolefin w Europie Środkowej zaostrza presję cenową — szczególnie na południu regionu rosną ceny PE i PP, pogłębiając rynkową niepewność.
Do piątku ubiegłego tygodnia rozdzieliły się ceny poliolefin w Europie Środkowej. Początkowo rolowanie było bardziej typowe w regionie południowym i centralnym, ale w piątek pojawiły się podwyżki cen, wyraźnie zaczyna się kształtować tendencja wzrostowa cen polietylenów i polipropylenów. W Polsce ceny poliolefin utrzymują się raczej na niższym poziomie, chociaż popyt był ożywiony w zeszłym tygodniu, wielu próbowało kupować przed nadchodzącym świętem narodowym Jednak wielu wolało odłożyć zakupy, czekając na jasną sytuację. Producenci polistyrenu, z kilkoma wyjątkami, podążyli za spadkiem ceny monomeru styrenu. Jeśli chodzi o PCW trend spadkowy cen jest również powszechny, ale w przypadku PET rynek zmierza w kierunku odwrócenia trendu, a ceny przypuszczalnie zacząć ponownie rosnąć wraz ze zbliżaniem się sezonu.
W Słowacji i krajach Europy Środkowej położonych na południe od niej wyraźnie odczuwalny jest spadek podaży polietylenu i polipropylenu. Przetwórcy, którzy muszą stosować określone typy tworzyw, starają się obecnie zabezpieczyć swoją produkcję, nawet kosztem wyższych cen, a nawet znacznych dopłat. Niektóre typy HDPE i PP są niedostępne, ale przetwórcy w tym regionie uważają również podaż LDPE za wąską. Od czwartkowego popołudnia w ubiegłym tygodniu popyt na rynku zaczął się umacniać. W regionie tym odczuwa się nie tylko niedobór, ale także rzeczywisty brak, którego oczywistą przyczyną jest obecnie spadek produkcji MOL. Należy jednak wspomnieć, że ograniczona dostępność nie rozpoczęła się teraz, ale już latem, kiedy to produkcja Orlen-Unipetrol spadła po wielkiej awarii zasilania w Czechach. Od tego czasu rynek nie nadrobił zaległości w sprzedanych ilościach. Jednak spadający popyt ze strony przetwórców, wynikający ze spadku cen, przesłonił ten problem. Obecnie, gdy nastąpił niewielki zwrot w popycie, niska dostępność i niedobór gatunków środkowoeuropejskich są wyraźnie odczuwalne.
Na razie nie ma rozwiązania na krótką metę. Wydaje się realne, że rafineria firmy MOL w Százhalombatta będzie pracować z wydajnością 50-55% przez miesiące. W rezultacie trzeba będzie zamknąć jeden z trzech krakerów MOL. Jeśli ponowne uruchomienie będzie się przedłużać, możliwe jest, że zamkną krakery na przemian, albo jeden z dwóch w Tiszaújváros, albo instalację w Bratysławie. Przestój krakera w Tiszaújváros wpłynie na produkcję HDPE, dodatkowo ograniczając podaż. Zamknięcie krakera w Bratysławie ograniczy podaż LDPE.
Ponadto, największy europejski producent polietylenu rozpoczął 40-dniową konserwację w Wesseling, zamykając jeden ze swoich krakerów, co wiąże się również z zawieszeniem produkcji LDPE i ograniczeniem produkcji polipropylenu. Ma to niewielki wpływ na Europę Środkową, ale prawdopodobny spadek produkcji polimerów w Serbii i Bułgarii już tak. Serbskie rodzaje polietylenu dąstępne są tylko przy pomocy firmy pośredniczącej, co jest nieco skomplikowane, ale nie jest niemożliwe. Jednak serbska rafineria, według doniesień prasowych, dysponuje zaledwie dwutygodniowymi zapasami ropy naftowej. Zatem, jeśli rafineria zostanie zamknięta, HIP-Petrohemija również będzie musiała zawiesić produkcję. Wydaje się, że sprzedaż zagranicznych aktywów Łukoilu zakończyła się niepowodzeniem, ale państwo bułgarskie interweniuje i, wzorem Niemiec (Schwedt – rafineria Rosnieftu), przejmuje zarządzanie rafinerią w Burgasie, prawdopodobnie zwalniając ją z sankcji. Jednak znaczna część eksportu polipropylenu znajduje się w rękach biur handlowych Łukoilu, co może spowodować problemy z dostawami na Bałkanach.
Już w tym tygodniu można było zaobserwować zmniejszenie podaży zarówno polietylenu, jak i polipropylenu. Co zaskakujące, w krajach Europy Południowo-Środkowej, znacznie zmniejszyła się podaż homopolimeru PP, nawet w przypadku rodzajów rafii. Wynika to z faktu, że jeden z największych europejskich producentów PP zaprzestał importu tych rodzajów ze swoich fabryk na Bliskim Wschodzie.
Zapewne przetwórcy z Europy Południowo-Środkowej będą próbowali kupować także z Czech, Polski i krajów bałtyckich, co może oznaczać wzrost popytu w regionie północnym w przyszłych tygodniach. Choć dostępność materiałów firmy MOL jest tam też bardzo niska. Czeski producent odnotował już wzrost popytu na HDPE i PP, jednak z powodu przestojów w sierpniu i wrześniu dostępność tych produktów tam też jest wąska.
Prawdziwe pytanie brzmi: w jakim stopniu gromadzenie zapasów bezpieczeństwa będzie priorytetem dla przetwórców w Europie Środkowej? Co będą preferować przetwórcy? Zapewnienie produkcji na początku roku pod względem surowców, czy niskie zapasy polimerów na koniec roku, co oznacza lepszy wynik finansowy?
W każdym razie widać, że w regionie coraz bardziej rozszerza się rozpiętość cen poliolefin. Różnica między najniższymi a najwyższymi cenami znacznie wzrasta i prawdopodobnie będzie nadal rosnąć.




