50. odcinek audycji “Tydzień w plastiku”, którą prowadzi Remigiusz Gałązka, współtwórca portalu Tworzywa Online. Wydarzenia branżowe komentuje Robert Szyman, Dyrektor Generalny Polskiego Związku Przetwórców Tworzyw Sztucznych.
Transkrypcja odcinka:
Remigiusz Gałązka: Ambitne cele klimatyczne Unii Europejskiej wymagają nie tylko determinacji, ale także rozsądku – przekonywał Tadeusz Nowicki, prezes Grupy Ergis oraz Polskiego Związku Przetwórców Tworzyw Sztucznych podczas Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie. Panie Robercie, co jest nie tak z tym Zielonym Ładem, który już chyba wszyscy, łącznie z politykami z Brukseli, coraz bardziej krytykują?
Robert Szyman: Można by przekornie powiedzieć, że ten facet oczywiście zgodzi się z własnym prezesem. Jakkolwiek tutaj Tadeusz Nowicki miał absolutnie rację, ponieważ problem gospodarki i obiegu zamkniętym, zrównoważonego rozwoju jest taki, że on nie może osłabiać konkurencyjności Europy. Niestety tak jest, co potwierdzają również najnowsze dane prezentowane przez Plastics Europe, gdzie spada konkurencyjność i spada udział również przemysłu tworzyw sztucznych w globalnej produkcji.
I to nie dotyczy tylko i wyłącznie producentów surowców, gdzie jak wiemy ten spadek udziału produkcji surowców jest dramatyczny, bo bodajże z 22 do 12 procent obecnie. Więc w tej chwili to Chiny są liderem produkcji światowej. Od 2021 roku zasadniczo jesteśmy również importerem netto nie tylko surowców jeżeli chodzi o Unię Europejską, ale także produktów z tworzyw sztucznych.
Czyli to nie jest tak do końca, że produkty z tworzyw sztucznych nie zagrażają producentom w Unii Europejskiej. Jednak są standaryzowane produkty, które można sprowadzić z Azji, z innych miejsc poza Unią Europejską i z powodzeniem je sprzedawać tutaj. Jeżeli weźmiemy pod uwagę ceny energii, koszty pracy, tak naprawdę koszty związane z koniecznością dopasowania się do przepisów i regulacji w Unii Europejskiej to ten koszt nie może być taki sam jak tych, którzy nie mają tych obciążeń poza Europą.
Stąd się bierze problem.
Ale z drugiej strony te idee Zielonego Ładu chyba są ciągle istotne i ważne…
Jak najbardziej są ważne, tylko zastanawiam się, bo tak naprawdę świat słucha tych, którzy jednak mają potencjał czy to gospodarczy, czy to militarny. Więc jeżeli Europa zostanie zmarginalizowana to nasze idee również zostaną zmarginalizowane. W mojej ocenie idea jest słuszna i trudno się z nią nie zgodzić.
Jakkolwiek powinniśmy więcej uwagi poświęcać na to sama Unia Europejska i politycy, aby podpisywać pewne globalne zobowiązania dotyczące zrównoważonego rozwoju, a nie skupiać się tylko na rynku Unii Europejskiej. Tutaj ciągle brakuje nam dialogu pomiędzy politykami i przedsiębiorcami. Przedsiębiorcy wbrew pozorom najlepiej wiedzą jak coś zrobić, żeby to było skuteczne i efektywne.
Panie Robercie, mamy wzrost zatrudnienia w przemyśle tworzyw sztucznych, rośnie znaczenie branży w łańcuchach dostaw, a dane potwierdzają, że tworzywa nadal odgrywają kluczową rolę w przemyśle i gospodarce. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że tutaj mówimy nie o Europie, a o Ameryce Północnej. Panie Robercie, dziś w Europie takie nastroje wydają się nierealne.
Trochę inne jest podejście przedsiębiorców amerykańskich i inne układy pomiędzy politykami a przedsiębiorcami w Stanach Zjednoczonych. Może dlatego mają taki duży potencjał gospodarczy, może właśnie dlatego, że przedsiębiorcy jednak odgrywają kluczową rolę tam.
Ja mam wrażenie, że ta obecna administracja przyklaskuje biznesowi mówiąc hej, te zielone ograniczenia to ściema.
Może i tak, jakkolwiek polityka w stosunku do przedsiębiorców akurat tej administracji nie odbiega tak mocno od poprzednich. Jakkolwiek ja uważam, że – powtarzając to jak mantrę – musimy dążyć do zmniejszenia obciążenia środowiska, ale w porozumieniu z przedsiębiorcami, a nie w oderwaniu zupełnie od rzeczywistości.
Przeciętny polityk, taki ekopolityk powiedzmy, mógłby powiedzieć, no ale jeżeli oddamy wszystko przedsiębiorcom, to oni przehandlowaliby naszą planetę. Przecież chodzi im tylko o zyski.
No tak, tylko, że to jest takie podejście dość filozoficzne jak zmienić model niedoskonały, ale najlepszy. No bo model wolnej konkurencji, popytu i podaży nadal funkcjonuje w ekonomii i nikt nie wymyślił nic mądrzejszego. Jak oderwać wzrost gospodarczy od wzrostu popytu? Ja nie wiem, mimo, że jestem ekonomistą. Nie mam pomysłu.
Wróćmy do Europy. Europejski przemysł recyklingu tworzyw sztucznych przeżywa najpoważniejsze załamanie w historii. Powiedział Tom Emmans, prezes Plastics Recyclers Europe i tutaj do rangi pewnego symbolu urasta planowane zamknięcie zakładu recyklingu tworzyw sztucznych REMAT przez węgierski MOL.
No cóż, ile kosztuje baryłka ropy? No to wszyscy wiemy doskonale. Przecież właśnie z tego wynika problem recyklingu.
Jeżeli weźmiemy koszty pozyskania surowca wtórnego, porównamy do produkcji tworzywa sztucznego z ropy naftowej, to się nie da. Jest tutaj zdecydowana różnica pomiędzy surowcem pierwotnym i surowcem pozyskiwanym z odpadów. Bo dlaczego branża recyklingu jest w tarapatach? No bo nie ma popytu na surowiec, który jest droższy od surowca pierwotnego. Oczywiście, można w pewnym sensie zmienić te relacje napędzając popyt na surowce z recyklingu, jak próbujemy to zrobić w projekcie regulacji Packaging Waste Regulation, gdzie są limity, które zmuszają wprowadzających produkty w opakowaniach do zastosowania pewnego udziału surowców z recyklingu. Jest to jakiś pomysł na to, żeby ten popyt wzrósł.
Ja nie wiem, czy to jest dobre, czy to jest złe. Ja po prostu przedstawiam swoją opinię w kontekście tego, jaka jest sytuacja. A co dalej? Czy to jest dobre, czy to jest złe? Znowu odnosimy się do tego, czy mamy tutaj robić sztuczny rynek w kontekście zmiany relacji cen, a świat będzie się kierował tylko i wyłącznie zasadami popytu i podaży.





