Radioplastica 2026 podcast odc 58

Radioplastica #58: PPWR, KIS 2.0, system kaucyjny

Podziel się:
Facebooktwitterlinkedinmail

W 58. odcinku podcastu Radioplastica rozmawiamy o statusie importera w kontekście PPWR, a także o KIS 2.0, spoglądamy też na system kaucyjny, który w Polsce działa już rok. Zagadnienia te komentuje Robert Szyman, Dyrektor Generalny Polskiego Związku Przetwórców Tworzyw Sztucznych.

Poniżej transkrypcja odcinka:

Mija pierwszy miesiąc od startu PPWR. Przepisy są rozległe, podobnie jak tematyka. Ze strony biznesu pojawia się wiele pytań, a jednym z trudniejszych zagadnień wydaje się kwestia, kto za co odpowiada. Przykładem może być pytanie, czy do zgłoszenia celnego należy dołączyć dokumentację PPWR. Wy jako Związek informowaliście o stanowisku Ministerstwa Finansów w tej sprawie. Panie Robercie, to trzeba mieć tą dokumentację, czy nie?

PPWR to niewątpliwie bardzo złożony i skomplikowany akt prawny. On się będzie tworzył jeszcze dalej, choćby w kontekście przepisów wykonawczych. I tutaj tak naprawdę od 12 sierpnia obowiązują pewne określone limity dotyczące substancji niebezpiecznych i tych polifluoroalkilów. Jakkolwiek one dotyczą bardziej opakowań z papieru niż opakowań z tworzyw sztucznych. Jeżeli mówimy o per- i polifluoroalkilach.

Ponieważ dość popularnie stosuje się je po to, żeby papier uzyskał odporność na tłuszcze. I nie zawsze można wszystko przepisać branży tworzyw sztucznych, bo inni też mają swoje sposoby na to, żeby wzmacniać opakowania. A jeżeli powrócimy do tematu dotyczącego urzędów celnych, kontroli celnej związanej z tym, co napływa do Unii Europejskiej.

Oczywiście, czym bardziej będą te regulacje odbiegały od tego, co robi świat zewnętrzny, tym trudniej będzie kontrolować towary, które napływają do Unii. I to się jakby w mojej ocenie samo nasuwa. No bo weźmy na przykład surowiec Recyklat. Czy też opakowania, które będą spełniały normy zgodne z PPWR. Jak wiemy, tam są wymagane określone limity użycia surowca z recyklingu. Konia z rzędem, jak to się mówi, temu, który poda dokładnie, ile zawiera Recyklatu opakowanie z importu.

Ja nie jestem chemikiem, ale z tego, co się orientuję, jest to bardzo trudne do uzyskania. Oczywiście, można stwierdzić poprzez zmianę wskaźnika płynięcia, zawartość popiołów, że zawiera opakowanie Recyklat. Ale nie sądzę, żeby można było powiedzieć, że zawiera na przykład 35% Recyklatu albo więcej.

Precyzyjnie określić procent zawartości Recyklatu. I tutaj niewątpliwie te problemy będą się nawarstwiać, a już nie wyobrażam sobie, jak mieliby to oficerowie służby celnej sprawdzić. Problem jest poważny.

Czytaj również:  Radioplastica: Anna Kozera-Szałkowska, Plastics Europe

Ja powiem szczerze, że nie mam pomysłu, jak go rozwiązać. Niemniej jednak jest to bardzo złożona regulacja. Jest to bardzo istotne, żeby zdefiniować, kto tak naprawdę jest wytwórcą, kto jest dystrybutorem, rozróżnić te role.

Dyskutujemy na ten temat dość szeroko, bo sami przetwórcy i mam wrażenie, że ci, którzy siedzą w tych przepisach też mają poważne trudności w precyzyjnym zdefiniowaniu tych rol. Panie Robercie, ale tak na zdrowy chłopski rozum. Czy to jest tak trudno określić, kto jest producentem?

Niby tak i niby nie. No bo jeżeli, dajmy na to, importujemy produkt, to kim tak naprawdę jesteśmy? Wprowadzamy go na rynek. Importerami? Jeżeli przedsiębiorstwo wprowadza dany produkt na obszar Unii Europejskiej, no to jest wytwórcą. A potem na każdym z tych podmiotów ciążą określone obowiązki i o te obowiązki chodzi.

10 września skończyły się konsultacje publiczne dotyczące projektu Krajowych Inteligentnych Specjalizacji 2.0. Na problem zwrócił uwagę Jacek Szczerba z portalu tworzywa.pl. Projekt, o którym mowa, ma wyznaczyć priorytetowe kierunki wspierania badań i innowacji w Polsce. No i brakuje w nim tworzyw, a przynajmniej tych konwencjonalnych. Panie Robercie, co pan na to?

No to chyba jest jakaś horrendalna pomyłka. Oczywiście świetnie, że Jacek zwrócił na to uwagę, ponieważ promowanie tworzyw biodegradowalnych chyba już na tym etapie wiedzy i znajomości całego procesu poważnie mijają się z celu. Z oczywistych względów lepiej chyba wprowadzać do obiegu tworzywa konwencjonalne, które są przydatne do recyklingu i następnie je zawiązać do obrotu, wykorzystując jako surowiec, niż wprowadzać tworzywa biodegradowalne, które tak naprawdę nie są biodegradowalne, bo to jest takie słowo-klucz, który nie pasuje do żadnych drzwi. Ponieważ one są kompostowalne tak naprawdę w warunkach przemysłowych, w specyficznych warunkach stworzonych przez kompostownie.

Jeżeli przekażemy konsumentowi sygnał taki, możesz wyrzucić opakowanie, bo ono degraduje w środowisku, moim zdaniem to jest fatalny PR. Fatalny, zwłaszcza że ono nie degraduje w środowisku. A poza tym nie o to nam chodzi, żeby wyrzucać, dokładać do środowiska opakowania po to, żeby sobie tam degradowały. Przecież chodzi nam o wykorzystanie ponownie surowca.

Jeżeli my mamy do czynienia na rynku z tworzywami i biodegradowalnymi, i konwencjonalnymi, to Kowalski tego nie rozróżni. Wszystko wrzuci do jednego worka.

To jest kolejna kwestia bardzo istotna, na którą Pan zwrócił uwagę, ponieważ były analizy robione pod kątem tego, jak wpływa na strumień odzysku dodanie strumienia tworzyw biodegradowalnych. Otóż niewielki procent strumienia tworzyw biodegradowalnych może zniweczyć możliwość odzysku pełnego strumienia tworzyw konwencjonalnych.

Czytaj również:  Guillin, Bittner, Grupa Ergis wobec sytuacji w Ukrainie

Panie Robercie, wielkimi krokami zbliża się rocznica wprowadzenia systemu kaucyjnego w Polsce. Oczywiste jest, że pojawiają się próby oceny czy też analizy skuteczności. Dyskusja o systemie kaucyjnym w Polsce koncentruje się najczęściej na poziomach zbiórki oraz liczbie zwróconych opakowań. Tymczasem Wy w PZPTS wskazujecie, że te liczby nie mają aż tak wielkiego znaczenia kluczowego.

Jako promowanie samego systemu, może to jest i słuszne, że podaje się oficjalnie, że 3,2 mld opakowań zostało zwrócone w systemie. Podaje się również, że głównie przyjęły to automaty do zbiórki, około 87% bodajże i zwrócenie manualnej resztę. Oczywiście ten system, jak wskazują doświadczenia innych krajów, potrzebuje jakby tego koła zamachowego i nie może być tak, że system oceniamy na podstawie pierwszego roku, bo ten pierwszy rok to jest zawsze taka powiedzmy rozbiegówka.

Póki co efektywność naszego systemu nie jest oceniana jako dobra, więc potrzebna jest jednak praca na temat poprawy efektywności. Ja sam widzę w ciągu tego roku, że tych butelkomatów, automatów jest coraz więcej. One już pojawiają się również na osiedlach.

Zmienia się powoli też sposób odzyskiwania tych pieniędzy za kaucję, bo do niedawna było to tylko w sklepach, był drukowany ten kupon i można było go zrealizować tylko w zakupach w danym sklepie. Teraz niektóre automaty coraz częściej zwracają pieniądze na konto, więc to jest żywa gotówka i myślę, że to jest dobry kierunek.

Pewnie tak, jakkolwiek nie sądzę, żeby to było jakieś poważne utrudnienie. W końcu to są kwoty rzędu maksymalnie 20-30 złotych. Nie sądzę, żeby konsument miał problem, żeby je wydać w tym samym sklepie od razu, bo musimy sobie też zdawać sprawę, że każde wprowadzenie jakiegoś skomplikowanego systemu do tego automatu podraża jego koszty, bo trzeba znowu wprowadzać gotówkę do tych automatów, stworzyć odpowiednie zabezpieczenia i tak dalej. Ja bym apelował jednak o trochę zrozumienia.

Dużym zarzutem było to, i ten zarzut gdzieś tam wybrzmiewa, chociażby w mediach społecznościowych, że ten kupon jest ograniczony czasowo, że ja oddam te butelki, a jeżeli nie zrealizuję tego kuponu w ciągu 30 dni, to on mi nie przypada. I teraz pieniądze de facto gdzieś zostały. Ktoś je przytulił w tym systemie.

Czytaj również:  ONZ zbada wpływ tworzyw na Prawa Człowieka

Przytulił to jest moim zdaniem zbyt grubo powiedziane. Wiadomo, że niezwrócone butelki zmniejszają koszty operacyjne systemu, więc w efekcie wpływa to i tak do kieszeni konsumenta. Mam na myśli, że te wrzucone, ale niezwrócone pieniądze.

Bez względu na to, czy wrzucone do lasu na przykład. Ktoś może wrzucić do żółtego worka, bo ja tak również robiłem. Będąc na wczasach, wrzuciłem je do żółtego worka.

Zwłaszcza, że tam jest wielka kolejka, bo czasami się te kolejki ustawiały. I w efekcie te butelki wrócą do recyklingu, jednakże ja nie odzyskam swoich 2,5 zł, jeżeli to jest 5 butelek. Ale nic się złego nie dzieje, tak jak mówię, bo ta niezwrócona kaucja to jest za chwila system, ponieważ cały system jest wprowadzony w systemie not for profit.

Nie można z tego czerpać zysków. Zresztą nigdy taka sytuacja nie powstanie, bo zawsze będą koszty, albo one będą wyższe, albo niższe. Ale nigdy nie będą przychody.

To jest niemożliwe po prostu.

A jak jest z raportowaniem? Tak przy okazji tego pytania. Bo jeżeli my wyrzucamy teraz te same butelki do żółtego kosza albo do recyklomatu, to jest zupełnie inne raportowanie później.

Dziś chodzimy o analizy odniesienia. Najbardziej. Te butelki, które zostały wyrzucone do żółtego worka nie powodują zwiększenia efektywności systemu kaucyjnego. To jest oczywiste. Wskaźniki mogą być niższe.

Ale system jest wtedy bardziej opłacalny…

Tak, jest bardziej opłacalny. Aczkolwiek poziom odzysku jest mierzony wspólnie.

Na samym końcu, tak?

No tak, bo poziom odzysku to jest zarówno żółty worek, jak i recyklomaty.

Drogi Kowalski, czy wyrzucisz do recyklomatu, czy do żółtego pojemnika, to na koniec dnia to wszystko znajdziecie w jednym arkuszu Excela.

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się na nasz newsletter:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *