Trend 2: automatyzacja i robotyzacja produkcji
Jednym z trendów, którym pandemia zdecydowania się przysłużyła, jest automatyzacja i robotyzacja przetwórstwa tworzyw. Już kilka miesięcy po wybuchu epidemii Covid-19 producenci robotów przemysłowych sygnalizowali, że obserwują wzmożone zainteresowanie zakupem ich produktów ze strony całego polskiego przemysłu.
Nie powinno to dziwić, biorąc pod uwagę, że w obliczu konieczności zachowania dystansu społecznego i uszczuplonych zasobów siły roboczej przebywającej na kwarantannie użyteczność robotów skokowo wzrosła – podobnie jak świadomość producentów w tej kwestii. Co ciekawe, inwestycjom tym nie przeszkodziła nawet konieczność zaciskania pasa, przed którą stanęło wiele firm.
Trend ten okazał się szczególnie silny w grupie małych i średnich przedsiębiorstw, które w Polsce wykazywały do tej pory spore zapóźnienia względem swoich większych konkurentów. Według wrześniowego badania przeprowadzonego przez Siemens Financial Services niemal co druga mała i średnia firma z sektora przetwórstwa tworzyw sztucznych (47%) zwiększyła w tym roku poziom automatyzacji swoich procesów wytwórczych w stosunku do roku ubiegłego, a co trzecia (35%) podniosła także nakłady na odnowienie parku maszynowego. Zaś zaledwie 2% ankietowanych wskazało na spadek poziomu inwestycji w automatyzację i robotyzację produkcji.
Pod tym względem branża przetwórcza okazała się dużo bardziej aktywna niż np. sektor poligrafii, produkcji spożywczej czy obróbki metali. Co więcej, aż 49% badanych planowało zwiększyć poziom automatyzacji swoich zakładów także w obecnym roku, co wskazuje, że nie jest to zjawisko przejściowe.
I dobrze, bo według Ernst & Young tyle samo (49%) czasu pracy w polskich firmach przeznaczane jest na manualną realizację czynności, które można by w łatwy sposób zautomatyzować. Pod tym względem nie odbiegamy zresztą zbytnio od innych krajów rozwiniętych. Aby jednak móc z nimi konkurować, musimy utrzymać wysoki poziom automatyzacji także w kolejnych latach.
Trend 3: elektryfikacja parku maszynowego
Kwestia konkurencyjności polskiego przemysłu tworzyw sztucznych jest jednak bardziej złożona. Według wspomnianego badania Siemens Financial Services jedynie 7% MŚP z tego sektora uważa, że może z powodzeniem konkurować na rynkach międzynarodowych. 32% uznało, że nie jest ani gorsze ani lepsze niż zagraniczna konkurencja, ale aż 31% określiło swój potencjał jako mniejszy niż możliwości zagranicznych rywali.
Skąd tak niskie oceny? Częściowo winna jest im pandemia, która uwypukliła słabość polskich firm: niską elastyczność i trudności w dostosowaniu się do szybkich zmian rynkowych. Aby je pokonać, trzeba inwestować. Dlatego cieszy, że aż 28% inwestycji w modernizację parku maszynowego motywowanych było chęcią jego unowocześnienia i dostosowania do bieżących trendów. A te zmierzają jednoznacznie w kierunku tworzenia rozwiązań szytych na miarę, zwiększania zakresu obrabianych materiałów oraz elektryfikacji bądź hybrydyzacji maszyn.
Ta ostatnia tendencja obserwowana jest zarówno na rynku wtryskarek, jak i wytłaczarek, przy czym na tym pierwszym przyjmuje dużo bardziej spektakularną formę, gdyż stanowi główną oś podziału (także branżowego) tego segmentu.
Według raportu Grand View Research w kolejnych latach wtryskarki hydrauliczne pod względem udziału w rynku nadal będą nieznacznie przeważać nad elektrycznymi, głównie w segmencie automotive wymagającym dużych sił zamykania. Ale już w sektorach produkcji elektroniki, dóbr konsumpcyjnych czy opakowań zdecydowanie dominować będą konstrukcje elektryczne cechujące się większą precyzją realizacji operacji i mniejszym zużyciem energii.
Swoistym kompromisem pomiędzy nimi są wtryskarki hybrydowe, które łączą w sobie wysoką wydajność i siłę zwarcia typową dla maszyn hydraulicznych z dużą precyzją i prędkością pracy wtryskarek elektrycznych. Zapewnia im to popularność w tych sektorach, które specjalizują się w wytwarzaniu dużych i ciężkich detali wymagających silnego mocowania w formie, takich jak przemysł motoryzacyjny, górnictwo czy budownictwo.
Jak prognozuje Grand View Research, ich popularyzacja stanowi zwiastun końca ery wtryskarek hydraulicznych, które już za cztery lata mają stać się domeną wyłącznie najcięższych gałęzi przemysłu (w tym głównie górnictwa).
Owa zmiana ma jeszcze inny wymiar: nowe maszyny – czy to hydrauliczne, elektryczne czy hybrydowe – wyposażone są w sterowanie mikroprocesorowe oraz łączność sieciową umożliwiającą zdalną parametryzację, sterowanie offline oraz szeroko zakrojoną akwizycję danych umożliwiającą analizowanie całego zestawu parametrów pracy urządzeń. A to prowadzi nas do kolejnego trendu – wdrażania koncepcji Przemysłu 4.0.





